Czy można być za, a nawet przeciw? Można! Okazuje się, że przeciwnicy kwot / parytetów, którzy lubią mówić o tym, że o miejscu na liście wyborczej decydują kompetencje, zbiorowo i publicznie unieważnili swój "argument". Jak jeden mąż (bo przecież nie żona) zagłosowali za 35% kwotami płci na listach wyborczych, które były poddane pod głosowanie jako jeden z zapisów kodeksu wyborczego.
Trudno powiedzieć dlaczego te 154 osoby znalazły się na listach wyborczych, ale z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można powiedzieć, że nie z powodu kompetencji. Sytuację opisuje internetowa Rzeczpospolita.
(...) Wszyscy, którzy w piątek byli przeciw parytetom na listach wyborczych, półtorej godziny wcześniej głosowali za ich wprowadzeniem. Poparli bowiem kodeks wyborczy.
– A on zawiera dokładnie takie same zapisy dotyczące parytetów jak głosowany później projekt obywatelski – zauważa Waldy Dzikowski.
Wśród części posłów przeciwnych parytetom informacja ta wzbudziła konsternację.
– No cóż, nie zauważyłem, że do kodeksu wyborczego została wprowadzona taka poprawka. Gdybym to zauważył, na pewno byłbym przeciw – zapewnia Jarosław Gowin [PO].
– To niemożliwe! Naprawdę? – dziwi się Beata Mazurek [PiS]. – Nie wiem, co mam w tej sytuacji powiedzieć, bo parytety to naprawdę sztuczny zapis (...)
źródło tekstu: Parytety: posłowie za, a nawet przeciw, 06.12.2010, Karol Manys, Rzeczpospolita; źródło grafiki: GoGamingGiant.com

